|
METASYSTEMOWOŚĆ I HISTORIOZOFIA
Czyń swoją wolę, będzie całym Prawem.
Stykając się z Thelemą,
natrafiamy na szereg wydawałoby się sprzecznych idei.
Z jednej strony jest ona przedstawiana jako uniwersalistyczny system -
obejmujący swym zakresem systemy przeszłości, skupiający się na tym, co w
nich wieczne i doskonałe, odrzucając równocześnie to, co dogmatyczne i
lokalne.
Z drugiej jednak strony, Thelema to kult bardzo jasno określonych jakości,
które nie mają nic wspólnego z absolutnym (tj. naiwnym) uniwersalizmem.
Thelema nie aspiruje do neutralności, lecz głosi kult miłości, wolności,
życia i światła. Kult świetlistej świadomości, siły i orgiastycznego (a
przez co zarówno radosnego, uświęconego, jak i totalnego) doświadczania
rzeczywistości.
Wszystkie te jakości nie są jednak nowym dogmatem, a "Czyń swoją Wolę" nie
ma nic wspólnego z zewnętrznie narzuconym lub przyjmowanym "na wiarę"
prawem.
Metasystemowość Thelemy można zrozumieć tylko wówczas, kiedy zrozumie się,
że jest ona filozofią życia. Nurtem, który nie postuluje jakiejś
absolutnej, wiecznej i niezmiennej moralności, lecz stara się uwypuklić i
afirmować to wszystko, co pozwoli człowiekowi sięgnąć absolutu.
Wszelkie potrzebne do tego rozeznanie, jak i konkretne metody jest on w
stanie wyrazić z własnego wnętrza, swego centrum, źródła swej twórczej
manifestacji. Zewnętrzne formy pomagają odkryć je i przebudzić do przygody
samopoznania, lecz jakiekolwiek próby naginania swej ekspresji do
zewnętrznych, często nienaturalnych formuł wywołują opór. Opór zaś
ogranicza, wypaczając pierwotne piękno i harmonię, co prędzej czy później
zawsze prowadzi do wypaczenia życia.
Życie nie istnieje jako rozmyta, bezkształtna breja. Przeciwnie – posiada
bogactwo form i kształtów, które choć nieustannie się zmieniają, to jednak
w danej chwili są uchwytne i dają się doświadczyć.
Każdy Eon ma swoje ognisko, zbiór dominujących jakości (albo też
form/sposobów życia). Jeśli wiec coś, jest bardziej nasycone wibracjami
eonu niż tło, staje się zwierciadłem całego nurtu.
Dlatego też, choć Thelema jest nurtem życia, traktuje z szacunkiem (który
może wręcz w niektórych przypadkach zdawać się religijną estymą) każdą
mapę naszego Eonu - symboliczną reprezentację formujących go idei.
Kult księgi, gwiazd i nieba nie jest naiwnym fetyszyzmem, jaki często
spotykaliśmy w minionych epokach. Bo choć przedmiot kultu pozornie się nie
zmienił, zmieniła się jego świadomość i znaczenie.
W ujęciu tym dogmatyzm Thelemy jest podobny dogmatyzmowi strumienia
płynącego do oceanu, pór roku, ruchów planet itp. itd. Dogmat o którym tu
mówimy jest tym samym, co prawo natury. Natury każdego z nas osobna,
naszych społeczności, jak i otaczającej nas - wszelako odbieranej
rzeczywistości. Istnieć, znaczy istnieć w jakiś sposób. Celem Thelemy nie
jest dekonstrukcja wszelkich sposobów istnienia, na rzecz rozmytej jedni,
lecz integracja ich, wzmocnienie i przebóstwienie w ramach jednej
harmonijnej struktury, która łączy w sobie wolność z odkrywaniem
prawdziwej natury wszystkich rzeczy.
Z tego też powodu nie ma sprzeczności pomiędzy stwierdzeniem, jakie
znajdujemy w Liber OZ - "Nie ma Boga prócz człowieka" - a kultem Ra-Hoor-Khuita, o którym mowa w III rozdziale Liber AL. Tym bardziej iż
kult ten nie jest wyłącznie bezmyślnym wielbieniem bałwana o strojnej w
sokole piórka głowie. Lecz świadomą afirmacją najbardziej naturalnej i
leżącej u podstaw wszelkiej kreacji formuły naszej aktywności. Aktywności,
której manifestacja, jak i jej jakość, zależy wyłącznie od naszej własnej
pracy. Pracy, która sama w sobie staje się modlitwą - zjednoczeniem wizji
absolutu z jej manifestacją na wszelkich płaszczyznach naszego istnienia.
Magnum Opus - Wielkim Dziełem naszej aktywności. Czy zwracając się tutaj
do anglojęzycznej formy tego pojęcia - Wielką Pracą. (Warto zwrócić uwagę
na fakt, że arabskie słowo dżihad w podobny sposób łączy w sobie
idee świętej walki i pracy - zmagania się, które prowadzi do Absolutu).
Metasystemowość Thelemy nie polega na jej wyobcowaniu ze świata, z życia,
z natury. Przeciwnie, Thelema jest życiodajnym nurtem wplecionym w świat,
naturę, a w szczególności w życie. Z tego też względu nie dziwi fakt, że
odrzuca globalne systemy wartościowania na rzecz wartościowania
wynikającego z kontekstu, ograniczając tym samym kategorie, jakimi opisuje
świat do absolutnego minimum (tzn. tworząc zestaw pozwalający opisać
przestrzeń, ale nie determinujący jakości rozgrywających się w ramach tej
przestrzeni.)
Wszystko to, co miałoby się oprzeć życiu, jest fałszywe. Jest
ograniczeniem, które wypacza, bądź prowadzi do gwałtownej reakcji i
nienaturalnego pomieszania. Dlatego też jest jedynym "grzechem"
wynikającym samoistnie z manifestacji Prawa Woli. Dlatego też ci którzy
żyją w zgodzie ze swą naturą, żyją też w zgodzie z Wszechświatem. Wszelkie
zaś nienaturalne systemy postępowania prędzej czy później i tak są
wypaczane przez spętane nimi jednostki, bądź grupy, które zgodnie z
naturalnym impulsem, dążą do samorealizacji, mniej lub bardziej gwałtownie
"naruszając" nienaturalnie narzucone im środowisko życia.
Prawo Thelemy jest żywym słowem i jako takie rodzi się, dojrzewa, a
wreszcie umiera - ustępując miejsca nowemu Prawu.
W przeciwieństwie do Thelemy, kulty starego eonu starały się ustalić Prawo
absolutne, wieczne i niezmienne - a tym samym martwe słowo (oczywiście
trzeba podkreślić, że w czasie kiedy powstawało, owe słowo było niezbędnym
wsparciem dla rodzącego się życia. Kiedy wypełniło ono już jednak swoje
ewolucyjne zadanie, nie jest często w stanie sprostać wyzwaniom jakie
stawia nam życie dziś. W wiecznie zmiennym "Tu i teraz", z wszelkimi tego
konsekwencjami...).
Prawo Thelemy ma zatem więcej wspólnego z paradygmatem (tj. czymś, co na
tym etapie rozwoju ludzkości najskuteczniej opisuje i wyjaśnia
rzeczywistość, której doświadczamy), niż niezmiennym, wiecznym, boskim
prawem.
Thelema nie aspiruje do uwięzienia rzeczywistości w ideach, które wchodzą
w jej skład, ale stara się przekształcać ją w taki sposób, który sprawi,
że uda się wykorzystać potencjał teraźniejszości i zachować przy tym pełną
otwartość na przesłanie przyszłości.
Thelema nie stara się uwięzić człowieka w słowach Liber AL - jak robi to
wiele innych kultów księgi, jako przypisanych do teraźniejszości – ale
inicjuje człowieka we Wszechświat. Jednym z kroków na ścieżce thelemicznej
Inicjacji jest traktowanie Księgi jako pomostu lub soczewki, względem tego
co ma nadejść. Jak i wszystkiego tego co nas otacza i co sami tworzymy
naszą pracą.
Doskonałe odwzorowanie tej idei znajdujemy chociażby u Dion Fortune, która
zdawała się dostrzegać, że metasystemowość Thelemy nie wynika z braku
punktów ogniskujących (atraktorów eonu) lecz z tego, że w jej ramach
mieszczą się wszystkie misteria starego typu. Rzecz jasna, dzięki
wtajemniczeniu w Pełnię (które jest prawdziwą gnozą) owe misteria zostają
oczyszczone z naleciałości, w ramach których próbowano je wywyższyć do
absolutnej metody. Całość jaką zawiera Księga Prawa, staje się kontekstem,
który odsłania prawdziwe znaczenie części wchodzących w jej skład.
Przy czym ponownie: jest to słowo Eonu, które odejdzie w milczenie wraz z
nadejściem nowego. Prawdą naszych czasów. (Stąd też Logos Spermatikos
- Żywe słowo, które rozwija się w czasie).
Jeśli rozumie się to, oczywistym jest dlaczego w obrębie Thelemy można
umieścić każdy mit i każdą przypowieść, a dzięki ustaleniu właściwego (na
ten czas) miejsca tej części, skutecznie ją spożytkować dla własnej
samorealizacji.
Jezus i Mahomet są dla nas zarówno święci, jak i przeklęci. Wtajemniczenie w żywy nurt doświadczenia czyni
paradoks powyższego sformułowania czysto pozornym.
Doświadczenie pełni daje
Zrozumienie.
Miłość jest prawem,
miłość podług woli.
|